Prezes Członka znowu zaskakuje!
Data utworzenia: 14 sierpień 2013, 14:13 Wszystkich komentarzy: 37

W dniu dzisiejszym spotkała mnie duża nieprzyjemność. Mianowicie o godzinie 12:30 dostałem wiadomość, że dziś o 13:00 odbędzie się zebranie Zarządu. Bardzo mnie to zaskoczyło, ponieważ nikt poważny nie planuje spotkań Zarządu na pół godziny wcześniej, no chyba, że Pani Członka. Mimo swojego zdziwienia zebrałem się i punktualnie na godzinę 13 udałem się tak, jak zwykle – na stadion, gdzie zawsze odbywają się posiedzenia Zarządu. Jak się okazało – brama była zamknięta. Dlaczego? Bo zebranie miało odbyć się w Niebieskim Parasolu. Tu pojawia się moje pytanie – od kiedy Niebieski Parasol jest siedzibą klubu? Nieoficjalnie, od początku rządów obecnej Pani Prezes. Na moje pytanie otrzymałem odpowiedź, że to pilna sprawa i trzeba podjąć decyzję, a że są godziny pracy, to zebranie odbywa się w Parasolu. W takim razie kontruję – równie dobrze zebranie mogło się odbyć po godzinach pracy, bądź jutro, czy w każdy inny dzień, tak, aby każdemu pasowało.
I tu najciekawsze. Dlaczego w ogóle to zebranie? Ponieważ Zarząd chciał „przepchać” uchwałę mówiącą o tym, że wstęp na mecze będzie płatny i udało się. Szok! Czemu? Ponieważ dwa tygodnie temu na zebraniu Zarząd podjął decyzję o tym, że wstęp na spotkania będzie wolny… Na pytanie czemu mamy płacić za bilety Pani Prezes odpowiada, że w kasie klubowej pustki. Owszem, brakuje pieniędzy, ale kiedy na poprzednie zebranie przyniosłem 120zł ze składek członkowskich od kandydatów na członków klubu Pani Prezes nie przyjęła tych pieniędzy, podobnie jak i kandydatur. Kazała stawiać się każdej osobie po kolei w… Niebieskim Parasolu. Ostatecznie po dwóch tygodniach udało się przyjąć tylko trzech nowych członków, mało tego – na pół roku. Bardzo dziwi mnie ta sytuacja, bo Pani Prezes cały czas powtarza, że w klubie brakuje pieniędzy. Skoro brakuje, to dlaczego nie przyjęliśmy z podziękowaniami tych 120zł? Pani Prezes woli zamknąć ludziom bramę w czasie meczu i pobierać opłatę za bilety, z których nawet te skromne 120zł się nie uzbiera, przy czym mieszkańcy będą narzekać, że trzeba płacić, w konsekwencji zostaną w domu. Jestem pewien, że dobra reklama i otwartość w stosunku do ludzi sprawi, że do kasy klubowej będzie wpływać miesięcznie o wiele więcej pieniędzy, niż z tych śmiesznych, tak, powtarzam – ŚMIESZNYCH biletów. Szkoda, że osoba zarządzająca klubem tego nie widzi. Wystarczą chęci. Niestety brakuje nawet tego. Żeby tego było mało, pierwszy raz w historii istnienia klubu rodzice muszą iść z dziećmi na badania we własnym zakresie, bo klub im tego nie załatwi.
Teraz pozostaje mi czekać, aż zostanę wyrzucony z Zarządu, a następnie z członka klubu za „działanie na jego szkodę”, tak jak potraktowano mojego brata, Michała Grządkowskiego, wychowanka klubu, byłego trenera grup młodzieżowych, byłego wieloletniego działacza społecznego, pana Tadka Kazieczkę i kilku innych mieszkańców miasta związanych z Chojnowianką.
Na koniec moje pytanie – KTO W KOŃCU DZIAŁA NA SZKODĘ KLUBU?
Jakub Grządkowski
Komentarze
15:12
15:14
15:15
15:19
15:22
15:23
15:27
15:29








15:00