Festiwal strzelecki w Rokitkach. Czarni rozgromili Kaczawę Bieniowice w kwadrans

Zakończyła się 21 kolejka klasy okręgowej, w której na murawie obejrzeliśmy znakomite spotkanie w wykonaniu Czarnych Rokitki. Ekipa z naszej gminy wystąpiła w nieco zmienionym i ofensywnym ustawieniu. Od pierwszych minut graliśmy dwoma napastnikami: Gromalą oraz Gutem. Od pierwszych minut przeważaliśmy nad naszym rywalem – Kaczawą Bieniowice, która w ubiegłym tygodniu sprawiła niespodziankę zwyciężając z Górnikiem Złotoryja. Dzisiejszy mecz nie układał się po myśli Mirosława Dragana, który co chwilę chwytał się za głowę obserwując postawę swoich piłkarzy. W tej części gry nie było chyba piłkarza, który nie otrzymałby reprymendy od szkoleniowca. Trener nie był zadowolony zarówno z formacji defensywnej, środka pola, jak i ofensywy.
Sama gra nie wyglądała źle, choć popełniliśmy kilka drobnych błędów, to my przeważaliśmy na murawie. Czarni prowadzili grę, a Bieniowice liczyły jedynie na kontrataki z pominięciem środka pola. Dopiero w 42 minucie kibice Kaczawy doczekali się pierwszego strzału na bramkę Andruszki. Tuż przed końcem pierwszej połowy Rokitki nieco odpuściły, była do doskonała sytuacja dla Bieniowic do stworzenia kolejnych akcji w naszym polu karnym. W tej części gry Czarni pokazali sporo gry technicznej, zespołowej, ale niestety mało skutecznej. Do przerwy 0:0.

Kibice z naszej gminy długo musieli czekać na wyjście Rokitek na drugą połowę. Trener Dragan wykorzystał wszystkie minuty przerwy, aby porozmawiać ze swoimi piłkarzami. Niestety zaliczyliśmy fatalny początek drugiej odsłony meczy, gdyż już w 47 minucie Bieniowice, po rzucie wolnym, otworzyły wynik spotknia. Na listę strzelców wpisał się Domański. Pomimo tego, że to goście zdobyli bramkę nie udało im się uzyskać przewagi na boisku. Rokitki jeszcze mocniej zaczęły naciskać na rywali. Mirosław Dragan szybko zdecydował się wzmocnić ofensywę swojego zespołu. W tej części gry na murawie pojawili się Tucholski, Pachura M. oraz Bernat. Z minuty na minutę przewaga Czarnych zwiększała się.
Bieniowice przeprowadzały jedynie nieliczne kontrataki, które mogły zakończyć się fatalnie dla naszych. Raz nasi obrońcy wybili futbolówkę z pustej bramki, za drugim razem sędzia dopatrzył się spalonego. Na tym zakończyła się przygoda Kaczawy w polu karnym Andruszki. W ostatnich piętnastu minutach meczu Rokitki pokazały swoją klasę. Festiwal strzelecki rozpoczął Pachura M., który po dośrodkowaniu Białka, strzałem głową, wpakował piłkę do siatki. Na drugiego gola kibice w Rokitkach nie musieli długo czekać. Kilka minut później sytuacja powtórzyła się, zmienił się jedynie dośrodkowujący, tym razem futbolówkę dograł Gut. Było już 2:1. Czarni nie zamierzali na tym poprzestać.

Po dośrodkowaniu Szydełki i sporym zamieszaniu w polu karnym, w odpowiednim miejscu znalazł się Bernat, który bez najmniejszych problemów dołożył trzeciego gola. W doliczonym czasie gry, po faulu na Bernacie, sędzia wskazał na wapno. Futbolówkę na jedenastym metrze postawił Gut i pewnym strzałem zamienił na czwartego gola. Tym samym Czarni Rokitki zasłużenie zwyciężyli 4:1.
Skład: Andruszko, Wrotny, Płachta, Pachura D., Białek, Gromala, Grządkowski, Szydełko, Grudziński, Gut, Pachura K. Rezerwa: Migała, Marciniak, Pachura M., Bernat, Tucholski, Bekacz, Bencal.





































































































