Wciąż niektórzy wypalają trawy. Konsekwencje mogą być tragiczne

Grzywny to najłagodniejsza kara, jaka może spotkać osoby dopuszczające się wypalania traw i nieużytków rolnych - informuje legnicka policja. Wzniecony ogień zagraża bezpieczeństwu i życiu ludzi i zwierząt.
Pomimo licznych apeli policji, straży pożarnej czy ARiMR, co roku znajdują się osoby, które za nic mają stwarzanie bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia i życia ludzi oraz zwierząt i niszczenie środowiska naturalnego.
- Przypominamy osobom, które zabrały się do porządków na przydomowych ogródkach, działkach rekreacyjnych, a także polach, aby nie podpalały roślin i traw. Niekontrolowany, podsycany wiatrem ogień może łatwo przenieść się na zabudowania czy tereny leśne, powodując duże straty - tłumaczy podkom. Jagoda Ekiert z legnickiej policji - Ogień może być niebezpieczny także dla osób postronnych oraz tych, które go wzniecają. Bardzo często wypalane łąki znajdują się przy drogach. Wówczas dym może poważnie ograniczać widoczność kierowcom, co stwarza dodatkowe zagrożenie.
Wbrew obiegowej opinii wypalanie nie powoduje bujniejszego odrostu traw. Nie poprawia też jakości gleby. Co więcej, w znacznym stopniu obniża wartość plonów. Po przejściu pożaru gleba staje się jałowa i potrzebuje nawet kilku lat, aby powrócić do stanu sprzed katastrofy.
Za naruszenie przepisów przeciwpożarowych grożą surowe sankcje: kodeks wykroczeń przewiduje karę aresztu, grzywnę lub naganę, której wysokość może wynosić od 20 do 5000 zł. Natomiast jeżeli czyn zostanie zakwalifikowany jako przestępstwo, wówczas kodeks karny mówi, że: „Kto sprowadza zdarzenie, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, mające postać pożaru, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10”.







