Wolontariusze z Chojnowskiej Drużyny Strzeleckiej na Ukrainie zadbali o groby naszych przodków
Data utworzenia: 01 sierpień 2019, 13:02 Wszystkich komentarzy: 1

Wolontariusze z Chojnowskiej Drużyny Strzeleckiej powrócili z Ukrainy do kraju. Bezinteresownie sprzątali groby naszych przodków na Kresach Wschodnich.
Gdzie byli i co zrobili
dowiemy się z opisu poniżej.
Większość tekstu jest autorstwa komendanta Chojnowskiej Drużyny Strzeleckiej por. Czesława Dula i pochodzi z profilu facebookowego Chojnowskiej Drużyny Strzeleckiej.
8 lipca już po raz dziesiąty wyruszyła z Wrocławia na Ukrainę na dziesięć dni kawalkada busów
i autobusów. Ponad tysiąc Polaków, głównie z Dolnego Śląska, w ramach
wolontariatu pojechało sprzątać i odnawiać polskie cmentarze w 150
lokalizacjach. Wśród nich była grupa wolontariuszy z Chojnowskiej Drużyny
Strzeleckiej, która udała się w rejony bardzo bliskie mieszkańcom Chojnowa.
Strzelcy porządkowali cmentarz w małej miejscowości Kowalówka niedaleko
Monasterzysk. A odwiedzili miejscowości: Baworów, Buszcza, Brzeżany, Kamieniec
Podolski, Kowalówka, Lwów, Monasterzyska, Tarnopol.
Kilka słów wstępu
Ratowanie polskich cmentarzy niszczejących za wschodnią granicą to główny cel akcji organizowanej w tym roku, już po raz dziesiąty, przez Fundację Studio Wschód i TVP Polonia. Akcja ,,Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia” wyruszyła na dawne Kresy Wschodnie po raz dziesiąty. Przez minione dziesięć lat udało się wykonać wiele przełomów w mentalności i wychowaniu młodych mieszkańców Dolnego Śląska. Pokolenie naszych dziadków które po II wojnie światowej zostało wypędzone z ojczystych ziem do zachodniej części kraju na „ziemie odzyskane”, przez dekady nie mogło mówić o swych domach i dzieciństwie, które zostały starte w proch przez wybuch II wojny światowej, szereg ludobójstw i okrucieństw które dotknęły Polaków żyjących na dawnych województwach wschodnich I i II RP. W okresie PRL pamięć i tożsamość o 700-letniej egzystencji Polaków na wschodzie miały bezpowrotnie odejść w zapomnienie. Jednak człowiek jako istota rozumna w różnym okresie swego życia będzie chciał się dowiedzieć skąd pochodzą jego przodkowie przy rzuceniu przy tym małej śnieżki można wywołać całą lawinę. W taki sposób od małej grupy zapaleńców przechodzimy do kilkudziesięciu, setek i ponad tysiąca wolontariuszy, w większości osób młodych, którzy bez strachu i kompleksów wyruszyli na ziemię swych pradziadów, gdzie uratowali 150 zapomnianych polskich cmentarzy.
Mieszkańcy Chojnowa powinni pamiętać o swoich korzeniach i wydarzeniach z lat 40 minionego wieku.
Po zakończeniu II wojny światowej, w związku z decyzjami wielkich mocarstw podjętymi w Jałcie i Poczdamie odnośnie powojennych granic Polski, rozpoczęła się akcja repatriacyjna, w którą zostali również włączeni mieszkańcy Brzeżan. 8 września 1945 r. nastąpiła likwidacja parafii brzeżańskiej, a ksiądz Adam Łańcucki wraz z trzecim transportem Brzeżańczyków wyruszył w podróż na Ziemie Zachodnie. Jechali w bydlęcych wagonach, najczęściej z całym dobytkiem. 11 października 1945 r. transport zatrzymał się w Chojnowie, gdzie repatrianci z Brzeżan podjęli decyzję o osiedleniu się. W Chojnowie wraz z księdzem Łańcuckim osiedliło się około 900 osób. Na Kresach zostały ich domy i cmentarze, a na cmentarzach nasi przodkowie, nasze korzenie. Wszystko porzucone i odchodzące w niepamięć systematycznie zacierane przez biegnący czas.
Dnia 08.07 2019 spakowaliśmy do busa wszystkie potrzebne narzędzia, bagaże i dary do Polaków na Ukrainie. Wyruszyliśmy do Wrocławia w składzie 10 Strzelców i kierowca busa pan Michał Borkowski (z chojnowskiej firmy AW Agencja Transportu Artur Więckowski).
Przed samym odjazdem jeden z rekrutów składa Przyrzeczenie Strzeleckie na wierność Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej przed Bogiem i w obecności kadry strzeleckiej. Ksiądz kapelan udzielił błogosławieństwa i wyruszyliśmy do Wrocławia.
Tradycją jest wspólna odprawa i wyjazd zwartym konwojem z Wrocławia na wschód. W tym roku przybył minister Andrzej Dera z ramienia Kancelarii Prezydenta RP Andrzeja Dudy, który nie tylko pożegnał wolontariuszy ale i osobiście pojechał razem pracować z wolontariuszami. Został przez niego odczytany list Prezydenta do wolontariuszy. Strzelcy wyruszyli w daleką drogę 740 kilometrową z Wrocławia do miejsca pobytu. 2,5 godziny na granicy szybko minęło, a wyboista droga pozwalała docenić jakość naszych dróg.
Kresy przywitały Chojnowską Drużynę Strzelecką piękną pogodą i...tęczą!!!
Po męczącej podróży dotarliśmy w godzinach popołudniowych na miejsce i zakwaterowaliśmy się w motelu w centrum Monasterzysk, który został dla nas zarezerwowany przez Panią Redaktor Grażynę Orłowską.
Nasz Ksiądz Kapelan odprawił dla nas pierwszą Mszę Świętą dziękczynną za bezpieczną podróż, w prośbie o dobrze spełniony obowiązek, którego się podjęliśmy i za tych wszystkich naszych Rodaków którzy na Kresach zostali już na zawsze...
Właścicielka pensjonatu przywitała nas domowym obiadem i ruszyliśmy na rekonesans miasteczka...
Po wczesnym śniadaniu Strzelcy z Chojnowskiej Drużyny Strzeleckiej przystępują do pracy. Samą Kowalówkę namierzyliśmy szybko, ale żeby już polski cmentarz znaleźć, to potrzebne były strzeleckie umiejętności.
Bo kto by się spodziewał w tej niemożliwie zarośniętym krzakami i pokrzywą kępie drzew znaleźć nagrobki z żałobnymi epitafiami...
Jednak to tu...
Tu, pod tą bardzo grubą zieloną pierzyną spoczywają nasi przodkowie!
Modlitwą za spokój spoczywających na tej nekropolii rozpoczęliśmy pracowity dzień.
Nikt się nie lenił i po kilku godzinach wytężonej pracy udało się odsłonić dość dużo nagrobków.
Wracając do miejsca zakwaterowania na późny obiad jeszcze odwiedziliśmy na wpół zrujnowany kościół. Przykry to widok, gdy tak piękne malowidła płatami tynku odpadają z sufitu i rozsypują się w święty pył...
Deszcz popołudniowy nie pozwolił nam na dalszą pracę, więc postanowiliśmy spełnić marzenie jednego ze Strzelców. Przywiezienie ziemi z grobu dziadka i wręczenie tej ziemi żyjącej babci.
Przeszukaliśmy cmentarz w Baworowie i dzięki pomocy miejscowych udało się odnaleźć nieopisane mogiły przodków.
Wzruszenie...
Modlitwa...
Świadectwo przywiązania do patriotyzmu w opowiedzianej historii leżących tu przodków tego młodego Strzelca jaką usłyszeliśmy z Jego ust...
Później zwiedziliśmy jeszcze Tarnopol i...
...na zasłużony odpoczynek, by nabrać sił do dalszej wytężonej pracy.
Kolejny dzień wytężonej pracy za Strzelcami z Chojnowskiej Drużyny Strzeleckiej.
Cmentarz w Kowalówce jest coraz lepiej oświetlony promieniami słońca, które mogą wreszcie dotrzeć do niegdyś pięknych nagrobków. Te kamienne pomniki historii Polaków niegdyś zamieszkujących te tereny są dla nas niejako żywą lekcją historii. Gdy ustawiamy na miejsce zrzucone z postumentów przez łamiące się drzewa krzyże, czy też odnajdujemy połamane krzyże metalowe, leżące nieraz nawet kilka metrów dalej i zupełnie pokryte warstwą zielska, to wewnętrznie czujemy wdzięczność dusz osób tu spoczywających.
Nasze ciche westchnienia "wieczne odpoczywanie racz im dać Panie" wypowiadane w myśli podczas pracy mają zupełnie inny wymiar w tym miejscu...
Zupełnie inaczej też spojrzeliśmy na trudne karty historii martyrologii Polskiego Narodu odczytując z czyszczonych porośniętych mchem tablic nagrobnych niepolsko brzmiące imiona zapisane cyrylicą...
Szczególnie w dzień rocznicy "Krwawej Niedzieli"...
Sąsiadujące ze sobą nagrobki niegdyś również po sąsiedzku zamieszkujących Polaków i Ukraińców są przyczynkiem do zadumy nad trudną naturą człowieka...
Parafrazując znane powiedzenie: Sąsiad sąsiadowi zgotował ten los...
Na zakończenie dnia nasz Kapelan odprawił Mszę Świętą w intencji wszystkich pomordowanych wtedy, tak na Wołyniu, jak i poza nim. W modlitwie nie zapomnieliśmy także poprosić o Miłosierdzie Boże dla ich oprawców...
W piątek Chojnowska Drużyna Strzelecka jak zwykle od razu po śniadaniu wyruszyła na cmentarz w Kowalówce by podjąć kolejny etap porządkowania tej nekropolii. Praca jest bardzo ciężka, gdyż na przydzielonym nam cmentarzu leży wiele wiatrołomów, które trzeba pociąć na mniejsze kawałki, a potem powynosić i poskładać przy drodze.
Miejscowi będą mieć opał na zimę, ale nam zabiera dużo czasu wynoszenie ciężkich pni pod górę...
Kolejnym utrudnieniem są pniaki pozostawione przez poprzednią ekipę, która trzy lata temu porządkowała cmentarz w Kowalówce. Teraz z każdego ściętego młodego drzewka wyrosło 8 do 12 kolejnych i utrudnia to koszenie.
Chociaż Prezes Firmy POL-MIEDŹ TRANS z Lubina pożyczył nam porządny sprzęt, to przecież nawet najmocniejsza kosa spalinowa nie poradzi sobie z krzakami, które mają po pięć centymetrów średnicy... Na dodatek rosną miejscami tak gęsto jak pokrzywa, zresztą tej także tu nie brakuje, a wyrosła na ponad dwa metry!
Piszę te szczegóły nie po to by się skarżyć, gdyż Strzelcy się pracy nie boją, ale by pokazać ile sił i czasu potrzeba żeby oczyścić każdy kolejny metr! Wszyscy Strzelcy od najmłodszego, aż po Kapelana pracują ciężko wykonując powierzone im zadania i pomału pokazują się efekty tej pracy...
A po późnym obiedzie, ze względu na przypadające w kościele grekokatolickim święto Piotra i Pawła postanowiliśmy zwiedzić okolice Monasterzysk, czyli miejscowości, w której jesteśmy zakwaterowani. Piękne są to tereny...
Sobotę Strzelcy z Chojnowskiej Drużyny Strzeleckiej rozpoczęli oczywiście ciężką pracą.
Wycinając kolejną część krzaków porastającą cmentarz w Kowalówce i wynosząc je z pomiędzy grobów spędziliśmy czas do obiadu. Zostało też odnowionych następnych kilka nagrobków, a cięte na "metry" wiatrołomy poukładane zostały w sztaple. Część tego drewna załadowaliśmy na przyczepkę i zawieźliśmy naszej gospodyni.
Po obiedzie wybraliśmy się do Kamieńca Podolskiego, aby zobaczyć twierdzę, o którą rozbiła się potęga turecka. Dzięki odwadze polskich rycerzy dziś możemy mówić po polsku i modlić się w Kościele Katolickim. Dużo do myślenia daje ambona w katedrze APP. Piotra i Pawła zbudowana przez Muzułmanów (przez jakiś czas użytkowali jako swoją świątynię).

Niestety nie dane nam było wejść do twierdzy, gdyż dość wcześnie ją zamykają, ale przynajmniej z zewnątrz obejrzeliśmy znane z historii mury.
Msza Święta odprawiona na uświęconym krwią obrońców chrześcijaństwa miejscu była bardzo podniosła. Jak dowiedzieliśmy się tu wszędzie jest ogromna liczba szkieletów ludzi, którzy zginęli tylko dlatego, że wyznawali wiarę w Chrystusa. Mordowani na ogromną skalę całymi rodzinami wrzucani byli do wykopanych dołów śmierci. Niektórzy nie zginęli od razu, a oprawcy nie okazali im "miłosierdzia" dobijając rannych...
Jak bardzo musieli cierpieć gdy poszczególne warstwy ciał zasypywano wapnem...
Wieczne odpoczywanie racz Im dać Panie..
Niedziela dniem odpoczynku... Ale tylko od ciężkiej pracy fizycznej!
Strzelcy z Chojnowskiej Drużyny Strzeleckiej ten świąteczny dzień spędzili "na baczność"...
Najpierw pojechaliśmy do Brzeżan, gdzie w trakcie Mszy Świętej odprawionej przez strzeleckiego kapelana Ks. ppor. Łukasza Świerniaka w koncelebrze z proboszczem tutejszej parafii Ks. Andrzejem Remieńcem modlić się w 76 rocznicę "Czarnej Niedzieli" w intencji Polaków zamordowanych w tzw. Rzezi Wołyńskiej, ale także o Miłosierdzie Boże dla ich oprawców.
Fakt, że wystąpiliśmy w mundurach i z biało-czerwonym sztandarem, na którym wyszyto Orła w koronie było ogromnym przeżyciem dla miejscowych Polaków, którzy modlili się razem z nami.
Okazali nam wdzięczność zapraszając na obiad.
W oczekiwaniu na czas obiadowy nawiedziliśmy miejscowy cmentarz i idąc alejkami czytaliśmy napisy na nagrobkach. Okazało się że wiele z tych grobów kryje szczątki oficerów ze stacjonującego tu w latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku 51-go Pułku Ułanów Jazłowieckich, będącego rezerwowym dla 19 Pułku Piechoty Odsieczy Lwowa stacjonującego w Cytadeli Lwowskiej do wybuchu II Wojny Światowej.
Uczciliśmy pamięć leżących na terenie tej nekropolii żołnierzy polskich przy pomniku wojny polsko-bolszewickiej układając z zapalonych białych i czerwonych zniczy różę wiatrów i z rozwiniętymi biało-czerwoną oraz strzelecką flagami śpiewając z uczuciem Hymn Polski.
Następnie na ręce Ks. Andrzeja przekazaliśmy dary zebrane przez mieszkańców Chojnowa oraz Stowarzyszenie GEK Głogowska Edukacja Kresowa, by rozdał wśród potrzebujących.
Następnie pojechaliśmy na drugi z wyznaczonych nam cmentarzy do Buszcza, by ocenić zakres potrzebnych tam prac. Niestety droga dojazdu była w tak dobrym stanie, że ledwo co dojechaliśmy w pobliże tej nekropolii. Z modlitwą na ustach przeszliśmy przez ten cmentarz i okazało się iż jest na tyle zarośnięty, że samo koszenie trawy zajęłoby więcej niż dwa dni, o wycinaniu krzaków nawet nie wspominając...
W związku z tym postanowiliśmy uczcić leżących tu Polaków zapalając znicze i rozstawiając przed ocalałymi krzyżami.
Wieczne odpoczywanie racz Im dać Panie…
Poniedziałek dla Strzelców z Chojnowskiej Drużyny Strzeleckiej rozpoczął się jak zwykle pracowicie i tak samo minął do wieczora. Kosiliśmy rosnące na wysokość do dwóch i pół metra pokrzywy pomieszane z gęstymi krzakami. Potem trzeba to wszystko wynieść, tak samo jak i cięte na kawałki leżące wiatrołomy. Z tego pociętego drewna ułożyliśmy kilka dużych sztapli, prosząc miejscowych o jego zabranie.
Rozpoczęliśmy też wykonywanie odręcznego planu porządkowanej nekropolii oraz zdjęć każdego z odsłoniętych nagrobków. Po odpowiednim oznaczeniu zdjęcia te zostaną udostępnione na stronie Fb Chojnowskiej Drużyny Strzeleckiej z prośbą o pomoc w odczytaniu napisów, które czas zatarł...
Wtorek w Chojnowskiej Drużynie Strzeleckiej zaczął się równie pracowicie jak kilka ostatnich dni... Z tą małą różnicą, że kosiliśmy chwasty i ścinaliśmy krzaki już tylko wokół na wpół zrujnowanego budynku kościoła. Szkoda, że zawalił się dach, bo pomimo wielu dziur w tynku nadal są widoczne piękne kolory polichromii. Jedynie nad prezbiterium jeszcze zachował się dach i dzięki temu malowidła też są w lepszym stanie.
Następnie porozkładaliśmy przy odsłoniętych nagrobkach zapalone znicze i przygotowaliśmy się do Mszy Polowej. Nasz Strzelecki Kapelan Ks. Łukasz Świerniak odnalazł grób z 1891 roku proboszcza parafii w Kowalówce, przy którym to nagrobku właśnie Ksiądz spędził wiele godzin by go odrestaurować.
Właśnie na tym grobie odprawiona został Msza Święta Polowa z pełnym rytuałem wojskowym według regulaminów Wojska Polskiego, poprzedzona wciągnięciem na zaimprowizowany maszt Polskiej Bandery i odśpiewaniem Hymnu Polskiego.
Była to bardzo podniosła chwila, co Strzelcy mocno odczuli przyjmując Komunię Świętą za spokój dusz zmarłych leżących na terenie tej nekropolii.

Po zakończeniu uroczystości dokończyliśmy spisywanie i dokumentowanie odsłoniętych nagrobków.
Zanim odjechaliśmy z Kowalówki jeszcze uczciliśmy leżących na tym cmentarzu, a kiedyś po sąsiedzku z Polakami mieszkających w tej parafii. Na zaimprowizowanym maszcie, zgodnie z miejscem położenia geograficznego zawiesiliśmy flagę ukraińską ponad polską i zostawiliśmy obie mając nadzieję iż przetrwają do następnego roku...
Po powrocie do miejsca zakwaterowania zaczęliśmy się przygotowywać do powrotu…
Po ciężkiej pracy fizycznej, jako zakończenie tej żywej lekcji historii polskiej, jaką przeżyliśmy na dawnych Kresach Rzeczypospolitej, Strzelcy z Chojnowskiej Drużyny Strzeleckiej poznali piękny Lwów. Dzięki Mł. Inspektorowi ZS Erykowi Mateckiemu, który jest komendantem Jednostki Strzeleckiej we Lwowie zobaczyliśmy takie miejsca jak Cytadela Lwowska, gdzie stacjonował niegdyś 19 Pułk Piechoty Odsieczy Lwowa. Było to dla nas wielkie przeżycie, tym bardziej, że chojnowscy Strzelcy przyjęli właśnie ten pułk jako swego "patrona". Nasza pełna nazwa brzmi właśnie "Chojnowska Drużyna Strzelecka im. 19 Pułku Piechoty Odsieczy Lwowa.
Jak więc trudno ogląda się mury tak nasączone historią, którą znamy z książek o żołnierzach wyruszających na ochotnika by oswobodzić Lwów z rąk ukraińskich nacjonalistów, a teraz częściowo zrujnowane bądź wykorzystywane jako bank, czy hotel...
Podobnie czuliśmy się śpiewając Hymn Polski przy Grobie Nieznanego Żołnierza lub Rotę przy nagrobku Marii Konopnickiej... Zobaczyliśmy także dom, w którym przez kilka lat mieszkał Marszałek Józef Piłsudski na początku swojej działalności politycznej.
Zwiedziliśmy także inne zabytki kultury polskiej, jakie zachowały się w tym mieście, jak usłyszeliśmy, czasem nazywanym Małym Rzymem Wschodu z powodu podobnego położenia na 7 wzgórzach. Inspektor Eryk Matecki zaprowadził nas także do szkoły, gdzie uczy się polska młodzież mieszkająca we Lwowie. Na ręce dyrektora tej placówki przekazaliśmy chemię gospodarczą i artykuły piśmiennicze zebrane przez Strzelców z naszej Drużyny, jak też ofiarowane przez naszych przyjaciół jako wsparcie w trudnym dziele utrzymania polskiej tożsamości na tym terenie. Pan Ryszard Vincenc pokazał nam piękne polichromie odkryte podczas remontu tej placówki i odnowione staraniem polskich organizacji zajmujących się ratowaniem zabytków.
Po późnym obiedzie ruszyliśmy w kierunku domu. Trochę czasu spędziliśmy oczekując przed granicą na wjazd i odprawę. Dzięki dobremu kierowcy Panu Michałowi Borkowskiemu z chojnowskiej firmy AW Agencja Transportu, Artur Więckowski sprawnie zostały załatwione wszystkie formalności i już nad ranem byliśmy w Chojnowie.
Bardzo dziękujemy Panu Michałowi, bo nie tylko jest świetnym kierowcą, który zapewnił nam bezpieczeństwo podczas podróży, ale wraz z nami pracował fizycznie na cmentarzu w Kowalówce, a w międzyczasie przy pomocy aparatu fotograficznego dokumentował wszystko co robiliśmy.
W imieniu Chojnowskiej Drużyny Strzeleckiej dziękuję Panie Michale!
Kolejne wyzwanie dla Strzelców zakończone sukcesem. Akcja „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia” za nami. Pomimo ciężkiej pracy mamy poczucie zadowolenia z wykonanego zadania i cieszymy się, że mogliśmy uczestniczyć w tej cennej lekcji historii. Ci, którzy byli tu pierwszy raz, mogli zobaczyć miejsca związane z historią naszego kraju i przekonać się o gościnności ukraińskich gospodarzy. Wszędzie gdzie byliśmy, zapalaliśmy znicze i poprzez modlitwę oddawaliśmy hołd tym, którzy zostali pochowani na Kresach. Widzieliśmy polskość na cmentarzach, starych budynkach, miejscach związanych z historią Polski, kościołach i ludziach.
To co każdemu Strzelcowi przychodzi do głowy to: za krótko, za mało zrobione, za mało ludzi, czyli niedosyt. Czy akcja ma sens i chciałoby się ją powtórzyć (kontynuować) nikt ze Strzelców nie ma wątpliwości. Jakby była możliwość powrotu (powtórzenia) to choćby już jutro.
Wszyscy przed wyjazdem byli ciekawi czy widać wrogość ukraińskich mieszkańców w stosunku do Polaków oraz działania wojenne na terenie Ukrainy. Na tych terenach co my byliśmy nic takiego nie miało miejsca. Mieszkańcy byli w stosunku do nas bardzo mili, mieszkający Polacy cieszyli się z naszej obecności. Spotyka się wiekowych Polaków mówiących czystą polszczyzną, a pieśni w kościołach śpiewane podczas polskiej mszy powodują gęsią skórkę. Dziwne jest to, że mówiąc Ukraina a dokładnie Kresy Wschodnie czujemy tam Polskę.
Dla Strzelców był to dobrze spędzony czas który łączył się z bardzo ciekawym przeżyciem dla uczestników tegorocznego wyjazdu na Ukrainę. Każdy uczestnik akcji położył swój kamyczek pracy i wysiłku w ratowaniu cmentarza w Kowalówce niedaleko Monasterzysk.








































































































































































21:21