Chojnow.pl
Zapoznaj się z naszą Polityką prywatności
facebook twitter YT IG
Logowanie Rejestracja
REKLAMUJ SIĘ NA CHOJNOW.PL SPRAWDŹ NASZĄ OFERTĘ BANERÓW I ARTYKUŁÓW SPONSOROWANYCH

Dorosłym jest ten, kto sam jest w stanie wprowadzić kogoś innego w stan dorosłości - LIST

Autor Rodzice
Data utworzenia: 03 grudzień 2012, 14:41 Wszystkich komentarzy: 36


Dorosłym jest ten, kto sam jest w stanie wprowadzić kogoś innego w stan dorosłości - LIST

W życiu każdego człowieka przychodzi moment, w którym osiąga granicę pełnoletności. Jest to czas, kiedy stajemy się odpowiedzialni do podejmowania samodzielnych decyzji życiowych. Jednak nie każdy z nas po przekroczeniu 18 urodzin staje się dorosły. Niektóre dzieci jak w przypadku naszego syna Kamila potrzebują więcej czasu, aby wejść w etap dorosłości. Młodym ludziom pomaga w tym rodzina, przyjaciele, kościół oraz szkoła. Ta ostatnia to jedna z najważniejszych instytucji społecznych, która ma ogromny wpływ na późniejsze (dorosłe) życie człowieka. Uczy nas zawodu, który zapewni nam godziwą przyszłość i chleb powszedni. Ma swoim wychowankom pomagać, wspierać, a w przypadku zbłądzenia wyprowadzić na właściwą ścieżkę. W tym trudnym momencie życia naszego dziecka uczelnia zamiast mu pomóc odwróciła się od niego. Syn nie miał prawa uczęszczać na zajęcia.

Kamil nie zawsze był wzorem do naśladowania. Jak większość młodych chłopców wiele decyzji podejmował pochopnie, bez zastanowienia. Zaprzepaścił trzy lata nauki. Dojrzałość przychodziła pomału, ale nadszedł czas, kiedy i on dorósł do obowiązków. Zrozumiał, że przyszłość wiąże się z uzyskaniem zawodu i ukończeniem nauki. Bardzo zależało mu na szkole. Miał zapał i wiarę w siebie. Niestety pewnego dnia wdał się w bójkę kolegów. Chciał ich rozdzielić, lecz przy okazji nienaumyślnie uderzył jednego z nich. Ta interwencja zaważyła na całym jego życiu. Dyrektor Powiatowego Zespołu Szkół bez żadnej opinii policji, czy sądu dokonał samosądu i wyrzucił Kamila ze szkoły. Oparł się na plotkach. Sam wydał wyrok na nasze dziecko. Syn próbował się kilkakrotnie wytłumaczyć z tego co zrobił, lecz nikt nie chciał go słuchać. Wychowawca podszedł bardzo lekceważąco do sprawy. Pedagodzy odwrócili się od niego. Pozbyli się go, gdyż było im to na rękę - jegnego łobuza w szkole mniej. Zauważyliśmy, że dziecko zaczęło popadać w depresję. " Wydreptaliśmy ścieżkę" do szkoły, lecz władze nie pozwoliły na powrót syna. On bardzo żałował tego czynu, prosił o szansę, możność usprawiedliwienia, lecz Pan Dyrektor nie pozwolił na jego powrót. Na nasze błagania odpowiedział :'' Z jaką twarzą wyszedłbym przed innymi nauczycielami, którzy nie chcieli Kamila widzieć na zajęciach". Próbowaliśmy mu pomóc, znaleźć jakieś rozwiązanie, dużo rozmawialiśmy, lecz z dnia na dzień było coraz gorzej. Nasze dziecko zamykało się w sobie. Straciło sens życia. Zawiódł się na pedagogach, wcześniej oszukał go pracodawca. Nie zapłacił za nadgodziny, choć inaczej się umawiali. Kamil nie wytrzymał. Wszystkie te wydarzenia go przerosły. Odebrał sobie życie!!!

Syn był bardzo pracowity. Dużo potrafił i wciąż komuś pomagał. Pracował nocami, a w dzień uczęszczał na zajęcia do szkoły. Chciał zarobić legalnie parę złotych. Pedagodzy, którym łatwo było wydać wyrok na nasze dziecko, też mają swoje pociechy. Czy nie mieli, lub nie będą mieli z nimi żadnych problemów, kiedy zaczną wchodzić w dorosłe życie? Czy przekreślą życie swoich latorośli, tak jak mojego syna? Czy tak łatwo przyjdzie im dokonać samosądu na nich? Czy tak się postępuje z uczniami, swoimi wychowankami? Kiedy dziecko podupada matka pomaga mu się podnieść, a wychowawcy go odrzucili. Nauczyciele nie mają pojęcia co to jest wychowanie młodzieży. Nikomu się nie chce rozwiązywać problemów, najlepiej jest je od siebie odsunąć. Dyrekcja jest nie przygotowana do wyzwań, które przed nią stoją. Wiemy, że cała ta sytuacja była jednym z powodów tych dramatycznych wydarzeń. Stracił cel w życiu i zaufanie do ludzi.

Nikogo nie oskarżamy, chcemy jednak, aby śmierć naszego dziecka była przestrogą dla wszystkich tych, którzy mają życie młodych ludzi w swoich rękach. Bo dorosłym i odpowiedzialnym człowiekiem może nazywać się tylko ten, kto sam jest w stanie wprowadzić kogoś innego w stan dorosłości. Nie lekceważy się uczuć żadnego dziecka, zwłaszcza jeżeli samo prosi o pomoc. Dorosłość przychodzi bardzo szybko, nie każdy jest do niej przygotowany.

Kochaliśmy syna ponad wszystko. Był naszym sensem życia. Pozostał nam wielki ból i pustka. Rozdarte serce krzyczy: czy musiało do tego dojść, wciąż mając nadzieję, że zaraz zapuka do drzwi. Jeżeli możecie, zachowajcie Kamilka w swej dobrej pamięci, pozostawił po sobie tylko wspomnienia. Zaś ci, którzy go odepchnęli niech teraz wytłumaczą się przed swoim sumieniem.

Rodzice



Komentarze


Serdeczne wyrazy współczucia rodzinie oraz wszystkim bliskim Kamila [*]
zgłoś komentarz
to co tu jest napisane to przechodzi ludzkie pojęcie panowie i panie.
Ten młody człowiek był zagubiony we własnym życiu i nie że szkoła mu nie dała szans bo napewno dostał ! , tylko ze jak by rodzice zajeli sie synkiem i nie doprowadzili do takiego stanu zeby 3 razy pod rząd nie zdać do następnej klasy... JA SIE PYTAM GDZIE BYLI RODZICE ? , a tak na marginesie nie znam zadnego chłopaka który nie zdał 3 razy pod rząd , wina rodziców a nie szkoły , bo osobiscie uczęszczam do 109 , i moim zdaniem dyrektor jest w prządku a pani pedagog tym bardziej , ten liści to zakłamania rodziców.
zgłoś komentarz
Popieram przedmówcę, rodzice nie dali dobrego przykładu więc dlaczego sądzą, że "DOROSŁYM JEST TEN, KTO SAM JEST W STANIE WPROWADZIĆ KOGOŚ INNEGO W STAN DOROSŁOŚCI" ? Krytykują w tym przypadku samych siebie.
zgłoś komentarz
Osoba dorosła dba sama o siebie. Szkoła zawiniła? A może wychowanie rodziców? Gdyby się wzięli za syna, nie kiblował by 3 lata w pierwszej klasie. Pretensje do dyrektora? No najlepiej zwalić winę kogoś innego. Dyrektor 109 jest ok w stosunku do swoich uczniów i sam osobiście dba o ich dobro, więc nie sądze aby jemu należała się cała wina tego zdarzenia. Skoro Kamil zamykał się w sobie, to dlaczego rodzice nie wysłali go na jakieś terapie? Ludzie, spójrzcie prawdzie w oczy... Szkoła najmniej go obchodziła.
Gdyby rodzice zajęli się nim w porę to teraz nie mieliby powodów do zwalania winy na dyrektora. Także ten list jest napisany niepotrzebnie...
zgłoś komentarz
A skoro został wydalony ze szkoły to dyrektor musiał mieć podstawy do tego.
zgłoś komentarz
Tak ten list musiał być nie dlatego ze ktoś chciał zwalić na kogoś winne ale żeby pomóc a nie wyrzucać ze szkoły tak są po to rodzice żeby pomogli ale oni pomagali z całych sił a szkoła i inni nie tylko odwrócili się ale i też mówili źle o Kamilu. Może nie wiem całej prawdy ale wiem ze później stał się dorosły i chciał w życiu mieć jakiś zawód i pracować normalnie żeby zarobić i tez pomóc rodzicom i stanąć na własne nogi.
zgłoś komentarz
ja bym tak nie generalizowal. wielu medrcow tego swiata mialo problem ze szkola. nie obwiniajcie rodzicow bo daje sobie reke uciac choc kompletnie nie znam tego chlopaka zrobiliby wszystko by mu pomoc. sa ludzie nadwrazliwi ktorzy nie potrafia sobie radzic z problemami. wtedy tylko pomoc psychologa moze okazac sie skuteczna. pedagog szkolny moglby zalatwic sprawe tylko jak mial to zrobic jesli chlopak nie byl chciany w szkole. moze ktos z nauczycieli znajacych temat sie wypoowie? bo sprawa wyglada na skomplikowana
zgłoś komentarz
Tak niestety działa nasz naturalny mechanizm obronny: aby usprawiedliwić siebie i swoje błędy zawsze szukamy winnego gdzie indziej...To okropna sytuacja, ogromna strata i zapewne niesamowity ból dla rodziny i najbliższych...Ponawiam pytania przedmówców - gdzie byli rodzice w momencie gdy syn popadł we wspomnianą depresję, gdzie byli jak kiblował trzeci rok z rzędu, gdzie byli jak syn wdawał się w bójki? Śmierć tak młodej osoby zawsze sprawia, że zadajemy pytania: dlaczego? po co? jak to się stało? kto zawinił? Troszkę więcej samokrytyki drodzy rodzice, może to Wy popełniliście jakiś błąd...Pamiętajmy o tym, że za to jakie są wasze dzieci odpowiadacie właśnie Wy, a instytucje takie jak szkoła to tylko instytucje wspierające, nie można liczyć, że wychowają dzieci za nas...List zupełnie bezpodstawny i niczym nieuzasadniony...Głębokie wyrazy współczucia...
zgłoś komentarz
Może to i nie jest wina dyrektora, ale niektórych nauczycieli na pewno większość z nich to osoby którym brak sumienia i jakichkolwiek zasad moralnych. zamiast pomagać wolną na nas uczniów przyczepić plakietkę z napisem do niczego w życiu nie dojdzie. I tak było w przypadku Kamila. Lecz nie uważam że to tylko i wyłącznie problemy ze szkołą do prowadziły go do podjęcia takiej decyzji. Osoby które obwiniają tu rodziców niech się zastanowią co piszą bo rodzice to jedyne osoby którym tak na prawdę możemy ufać a z którymi nie rozmawiamy o naszych problemach i w większości sytuacji mimo ich starań i chęci nie są w stanie nam pomóc. Ja dalej nie mogę uwierzyć w to że Kamila nie ma już w śród nas czasami kładąc się spać wydaje mi się ze pewnie w nocy obudzi mnie żebym wyszła z nim zapalić. Wyrazy współczucia dla rodziny która przeżywa teraz taki straszny ból jakiego nie jestem w stanie sobie nawet wyobrazić.
zgłoś komentarz
Tak niestety działa nasz naturalny mechanizm obronny: aby usprawiedliwić siebie i swoje błędy zawsze szukamy winnego gdzie indziej...To okropna sytuacja, ogromna strata i zapewne niesamowity ból dla rodziny i najbliższych...Ponawiam pytania przedmówców - gdzie byli rodzice w momencie gdy syn popadł we wspomnianą depresję, gdzie byli jak kiblował trzeci rok z rzędu, gdzie byli jak syn wdawał się w bójki? Śmierć tak młodej osoby zawsze sprawia, że zadajemy pytania: dlaczego? po co? jak to się stało? kto zawinił? Troszkę więcej samokrytyki drodzy rodzice, może to Wy popełniliście jakiś błąd...Pamiętajmy o tym, że za to jakie są wasze dzieci odpowiadacie właśnie Wy, a instytucje takie jak szkoła to tylko instytucje wspierające, nie można liczyć, że wychowają dzieci za nas...List zupełnie bezpodstawny i niczym nieuzasadniony...Głębokie wyrazy współczucia...
Rodzice i rodzice... Ciekawe czy Pani ma dzieci i czy jest je Pani w stanie idealnie wychować.. Czasami nic nie można na to poradzić że nasza pociecha wpadła w kłopoty bo po prostu nie chce dać sobie pomóc.. Dajcie spokój z tym gadaniem ze to wina rodziców bo oni na pewno chcieli dla niego dobrze.. może nie jest to do końca słuszne że zwalono winę na szkołę ale akurat nauczyciele też są winni temu że młodzi ludzie zaczynają mieć dość...
zgłoś komentarz

Dodaj Komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.