Chojnow.pl
Nasza strona korzysta z plików Cookie. Czytaj więcej.
facebook twitter YT IG
Logowanie Rejestracja
  • Polish
  • English

Kolekcjonowanie kalendarzyków listkowych – niecodzienna pasja

Autor Kasia_
Data utworzenia: 23 luty 2019, 20:09 Wszystkich komentarzy: 0


Kolekcjonowanie kalendarzyków listkowych – niecodzienna pasja

Za nami wernisaż wystawy Zbigniewa Dudka – kolekcjonera kalendarzyków listkowych, którą można oglądać w Bibliotece Miejskiej do końca marca.

Zbieranie, gromadzenie, kolekcjonowanie kalendarzy, w tym konkretnym przypadku małych kalendarzyków listkowych, to filokalendystyka.

Podczas spotkania można było dowiedzieć się, kto wydaje takie kalendarzyki i dlaczego, co można na nich zobaczyć, czego można się z nich dowiedzieć, jak zmieniały się na przestrzeni lat a nawet to, kto je miał wcześniej i jak z nich korzystał.

Zebrani mieli też okazję wysłuchać kilku bardzo ciekawych historii związanych z kolekcjonowaniem kalendarzyków.

Najczęściej kalendarzyki wydawane są do celów reklamowych i marketingowych. Ale także są takie, które propagują zachowania prospołeczne czy też zawierają użyteczne informacje.

Kim są wydawcy? Przy szerokiej dostępności usług poligraficznych i stosunkowo niewielkich kosztach można powiedzieć, że takie kalendarzyki wydają wszyscy: agencje reklamowe, banki, biura podróży, firmy handlowe, fundacje, małe gminy i duże miasta, hotele, parafie i zgromadzenia zakonne, policja i wojsko, politycy, placówki służby zdrowia, a także… kolekcjonerzy kalendarzyków.

Co na takich kalendarzykach można zobaczyć? Można śmiało napisać, że prawie wszystko. Towar, który warto kupić, miejsca, które warto zobaczyć, rośliny i zwierzęta, znanych i nieznanych ludzi, postaci znane z historii, z filmów i bajek dla dzieci, polityków i sportowców, środki transportu, od samochodów osobowych po samoloty czy statki i praktycznie wszystko inne.

Tak o swojej pasji mówi sam kolekcjoner – Zbigniew Dudek:

Moje zainteresowanie kalendarzykami zaczęło się na początku lat 70. ubiegłego wieku. Stało się tak trochę przez przekorę. Dlatego mianowicie, że… praktycznie ich nie było. Zdobycie w ciągu roku kilkudziesięciu egzemplarzy było dla mnie powodem do dumy i dużej kolekcjonerskiej satysfakcji. Kilka lat temu bywało, że tyle docierało do mnie w sezonie (czyli na przełomie starego i nowego roku) w ciągu tygodnia. W ostatnich latach jest już ich jednak zdecydowanie mniej.

W ciągu 46 lat, bo tyle już kalendarzyki zbieram, zgromadziłem 174.316 egzemplarzy ze 162 państw ze wszystkich kontynentów, od największych mocarstw po najmniejsze kraje położone na zagubionych na oceanach wysepkach. Oczywiście nie sposób zgromadzić wszystkich ani prawie wszystkich kalendarzyków. Na szczęście, uważam bowiem, że znacznie ciekawsze jest w działaniach zbieracza gromadzenie niż zgromadzenie.

Od wielkości mojego zbioru ciekawsza jest jego różnorodność i okoliczności zdobywania kalendarzyków. Drogą wymiany korespondencyjnej czy osobistej z niestety nielicznymi polskimi zbieraczami, czy na corocznych spotkaniach z innymi kolekcjonerami w Czechach i w Niemczech. Dostaję je także od znajomych i nieznajomych, którzy wiedząc o mojej pasji gromadzą je dla mnie. I te właśnie relacje są najbardziej cenną wartością w działaniach wszystkich kolekcjonerów, także filokalendystów.



Komentarze

Ten wpis nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj Komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.