Chojnow.pl
Nasza strona korzysta z plików Cookie. Czytaj więcej.
facebook twitter YT IG
Logowanie Rejestracja
  • Polish
  • English
Cuprum Noc Zakupów

O pozytywnych i negatywnych aspektach reformy oświaty mówili dyrektorzy szkół z gminy Chojnów

Autor admin
Data utworzenia: 01 grudzień 2018, 13:42 Wszystkich komentarzy: 0


O pozytywnych i negatywnych aspektach reformy oświaty mówili dyrektorzy szkół z gminy Chojnów

Jakie są pozytywne i negatywne strony reformy systemu edukacji? To pytanie, jakie dyrektorom szkół podstawowych zadali radni gminy Chojnów. Ostatnie dwa lata to dla lokalnych placówek edukacyjnych czas ogromnych zmian - jak sobie z nimi poradziły, co zyskały i z jakimi bolączkami muszą walczyć? Podczas czwartkowej sesji Rady Gminy dyskutowali o tym dyrektorzy: Wanda Gregoryńska, Wiesława Szapował, Jolanta Bekaluk-Pyrz, Halina Sowińska, Violetta Urban oraz Maciej Cieśla.

Szkoła ta sama - uczniów dużo więcej

Dwa lata temu lokalne placówki cierpiące z powodu niżu demograficznego żyły w cieniu widma likwidacji - dziś sytuacja prezentuje się zgoła odmiennie. Gminne szkoły podstawowe rozwijają się i jest to możliwe dzięki dodatkowym środkom z budżetu gminy Chojnów i projektom unijnym. Zwiększona ilość przedmiotów powoduje, że konieczne jest dodatkowe wyposażenie klas lekcyjnych, natomiast zwiększona ilość uczniów stawia dyrektorów przed trudnym zadaniem znalezienia dla nich dodatkowych miejsc na zajęcia - co często jest bardzo trudne. W Szkole Podstawowej w Starym Łomie problem ten rozwiązano dzieląc większe pomieszczenia na kilka klas - w efekcie wszyscy uczniowie bez problemu mieszczą się w niewielkim acz przytulnym budynku.

Niestety, jeżeli chodzi o infrastrukturę wiejskie szkoły wciąż pozostają w tyle za chojnowskimi gimnazjami i na poprawę sytuacji przyjdzie nam czekać jeszcze trochę czasu. Jedną z wielu bolączek niektórych szkół z terenów wiejskich jest brak sali gimnastycznej. Często - nawet gdy sala jest, to nie prowadzi się w niej zajęć; taka sytuacja ma miejsce w Szkole Podstawowej w Niedźwiedzicach, która boryka się z brakiem ogrzewania w pomieszczeniu - w efekcie uczniowie zamiast ćwiczyć sprawność fizyczną rozwijają swój umysł, poznając tajniki gry w warcaby w szkolnej jadłodajni.

Reforma systemu edukacji pociągnęła za sobą wiele nowych regulacji dotyczących organizacji pomocy psychologiczno-pedagogicznej w szkołach podstawowych. Z pomocy tej dziś mogą korzystać uczniowie, co zdaniem kierowników lokalnych placówek jest dużym pozytywem wprowadzonych zmian. Szkoły mają większe możliwości i starają się pomóc młodzieży, zwłaszcza tej w trudnym wieku. Reforma pociągnęła za sobą też konieczność zmiany podstawy programowej, ta jednak spotyka się bardziej z krytyką niż poparciem. Rzeczą na którą uwagę zwracają niemal wszyscy dyrektorzy jest bardzo obszerny materiał do opanowania jaki znalazł się na barkach uczniów klas VII i VIII - Pewne rzeczy są niedostosowane do poziomu ucznia. Bardzo obszerne są programy nauczania w klasach siódmych, przede wszystkim z przedmiotów ścisłych. Dwa lata na opanowanie materiału, który kiedyś opracowywało się w 3 lata, to jest dosyć trudne - komentuje dyrektor Maciej Cieśla ze Szkoły Podstawowej w Okmianach.

Reforma w całej Polsce spowodowała lawinowy wzrost skarg ze strony uczniów, które napływają do Rzecznika Praw Dziecka. Młodzież skarży się na brak możliwości sprostania stawianym im wymaganiom. Nadmiar nauki powoduje, że uczniowie muszą rezygnować ze swoich pasji, niedosypiają i czują strach. To wszystko może odbić się na wynikach egzaminu ósmoklasisty, który dla wielu uczniów stanowić będzie przepustkę do wymarzonej szkoły.

Mistrzowie świata w układaniu planów

Dotychczasowe sześcioletnie szkoły w gminie Chojnów nie musiały zatrudniać specjalistów od fizyki, chemii czy geografii - teraz to się zmieniło. Niestety, jak zaznacza Jolanta Bekaluk-Pyrz, dyrektor Szkoły Podstawowej w Krzywej, dawnych specjalistów z gminnych szkół w tych dziedzinach - którzy odeszli na emerytury - zastąpili "latający Holendrzy" - Mamy rekordzistę który pracuje w 6 szkołach - komentuje.

Reakcją części nauczycieli na plany reformy było rozpoczęcie kursów doszkalających, pozwalających im podjąć nauczanie innych przedmiotów, które dotychczas nie były wykładane w sześcioletnich gminnych podstawówkach. Z takiego rozwiązania skorzystała m.in. Szkoła Podstawowa w Budziwojowie. Jak zaznacza dyrektor Wanda Gregoryńska, niektórzy jej nauczyciele uczą nawet po 4 przedmioty i pomimo reformy jej szkoła nie musiała zatrudniać nowych pracowników, którzy obecnie w większości pracują na 1,5 etatu.

Ogromnym wyzwaniem dla dyrektorów stało się ułożenie planów lekcji. Podczas gdy Jolanta Bekaluk-Pyrz określa się mianem mistrzyni świata w tej dziedzinie - dyrektor Violetta Urban ze Szkoły Podstawowej w Niedźwiedzicach żartobliwie traktuje siebie jako mistrzynię nad mistrzyniami. Usunięcie z grafiku jednego nauczyciela jest niczym pchnięcie kostki domina; dyrektorzy plany lekcji w swoich szkołach muszą konsultować z dyrektorami pozostałych szkół, tak by nie zniszczyć ich planu. Sporo stresu dyrektor szkoły w Niedźwiedzicach przeżyła na kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego, kiedy to w ostatniej chwili ze względu na z pozoru niewielką zmianę, starannie ułożony plan jej szkoły legł w gruzach.

Dla nauczycieli, którzy są zatrudnieni w kilku szkołach jednocześnie, dużym problemem stały się odbywające się w tym samym czasie rady pedagogiczne. Ogromne obłożenie, praca w nadgodzinach i stres związany z częstymi zmianami miejsca pracy to czynniki, które zdaniem ekspertów mogą mieć niebagatelny wpływ na problemy zdrowotne pracowników oświaty. Zdaniem dyrektor Haliny Sowińskiej ze Szkoły Podstawowej w Starym Łomie, za kilka lat może zabraknąć młodych nauczycieli i wpływ na to będą miały przede wszystkim niskie wynagrodzenia. Minimalne wynagrodzenie nauczyciela stażysty z przygotowaniem pedagogicznym, posiadającego tytuł zawodowy magistra wynosi 2417 zł.


Wagarowanie? Gdzie i po co?

Zdaniem dyrektorów gminnych szkół, jedną z najbardziej zauważalnych pozytywnych stron reformy jest lepszy kontakt nauczyciela, ucznia i rodzica. - U mnie w szkole, gdzie jest ponad 100 osób, mam możliwość o każdym uczniu dowiedzieć się wszystkiego - mówi dyrektor Maciej Cieśla, zaznaczając że szkołom w małej społeczności jest zdecydowanie bliżej do ludzi, a sami nauczyciele i pracownicy znają problemy swoich podopiecznych i mogą szybciej reagować na ich potrzeby. Dyrektorzy są zgodni - to dobra zmiana i ważne jest by dzieci w swoim najtrudniejszym wieku miały odpowiednie wsparcie a nie były pozostawiane same sobie.

Zdaniem dyrektor Wandy Gregoryńskiej z Budziwojowa, dzieci tuż po opuszczeniu swoich wiejskich szkół i rozpoczęciu nauki w chojnowskich gimnazjach zbaczały na złą drogę - dziewczyny zaczynały farbować włosy, chłopcy palić papierosy, natomiast duża część uczniów zamiast lekcji wybierała wagary. Większość dyrektorów nie ma wątpliwości, że w gminnych szkołach podstawowych panuje większa dyscyplina a zjawisko wagarowania jest znikome - Bo jak, gdzie i po co? - pyta retorycznie dyrektor Halina Sowińska ze Starego Łomu, zdaniem której wydłużenie nauczania w szkole podstawowej do 8 klas pozwoliło na wzmocnienie integracji na linii szkoła-dom i zlikwidowanie istniejącego w gimnazjach podziału na dzieci z miasta i dzieci ze wsi.

Jak zaznacza dyrektor Wiesława Szapował z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Rokitkach, która w swojej wypowiedzi powołała się na opinie szkolnej społeczności, dla uczniów dużym plusem jest bliska odległość od domu do szkoły, brak konieczności korzystania ze zorganizowanego transportu, czy też fakt, że uczniowie nie muszą rozstawać się z nauczycielami oraz kolegami i koleżankami. Nie ulega wątpliwości również to, że dzięki bliskości szkoły zwiększyła się kontrola ze strony rodziców i opiekunów.

Ocenimy po owocach

W zdecydowanej większości w wypowiedziach dyrektorów gminnych szkół dominują opinie pozytywne. Korzyści związane z reformą dostrzegają także radni i trudno temu się dziwić. W ciągu ostatnich kilkunastu lat liczba szkół podstawowych na terenie gminy Chojnów sukcesywnie się zmniejszała, natomiast nad istniejącymi placówkami pojawiło się widmo likwidacji związanej z niżem demograficznym. Dziś sytuacja wygląda zgoła odmiennie - obawy dyrektorów skupiają się na zbyt małej liczbie sal lekcyjnych i brakach kadrowych a dawne obawy związane z małą liczbą uczniów odeszły w zapomnienie.

Szkoła jest przede wszystkim dla dzieci i to ich wykształcenie jest dla wszystkich sprawą kluczową. Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie - pozytywne i negatywne skutki reformy poznamy po owocach.



Komentarze

Ten wpis nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Dodaj Komentarz

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.